Niespodziewanie Madryt uplasował się w czołówce listy moich ulubionych europejskich
stolic. Niespodziewanie, gdyż pierwsza, dość krótka zresztą wizyta w tym
mieście, która miała miejsce jakieś 10 lat temu, nie pozostawiła aż tak
pozytywnych wspomnień. Tym razem spędziliśmy w stolicy Hiszpanii tylko
przedłużony weekend, ale tyle wystarczyło, by się w niej zakochać.
Niezatłoczony, pozasezonowy Madryt wydał nam się wyjątkowo przyjazny. Serdeczni
ludzie, pyszne jedzenie, wyjątkowy design, piękna architektura i cudowne
restauracje – to wszystko można znaleźć tu na każdym kroku!
niedziela, 3 stycznia 2016
niedziela, 27 grudnia 2015
Pogromcy Meatów
Plac na Rozdrożu jakoś zawsze był mi po drodze. I choć przecinają się
tu ważne warszawskie arterie, a dookoła nie brak często odwiedzanych zabytków,
z niezrozumiałych przyczyn był on poniekąd pustynią kulinarną. Żeby móc
wybierać w restauracjach, trzeba było odbić w kierunku ulicy Mokotowskiej, albo
zejść w stronę Solca. Wygląda jednak na to, że ta sytuacja na szczęście ulega
zmianie za sprawą Pogromców Meatów, którzy otworzyli się przy Kredytowej 1.
Pogromcy Meatów specjalizują się w
kanapkach i sałatkach których podstawowym składnikiem jest mięso – takie z
najwyższej półki. Wystrój tej restauracji jest więc w dużej mierze zdefiniowany
przez jej charakter: goście, których nigdy nie brakuje, mają do dyspozycji
ledwie kilka miejsc siedzących i wydaje się, że więcej do szczęścia nie
potrzeba. Z tego względu łatwo jest Pogromców przegapić, chociaż ten kameralny
lokal już od otwarcia cieszy się na mieście dobrą sławą.
W przeciwieństwie do typowych barów
z burgerami, zjemy tu dania z mięsem pod bardziej wyszukaną postacią. W karcie jest
m.in. kanapka z chipsami ze skóry kaczki czy z ozorem. Pieczywo, które jest
słabą stroną wielu burgerowni, tutaj sprawia że nie jestem w stanie zrezygnować
z kanapki na rzecz sałatki, choć i ją chętnie bym spróbowała. Może uda się
następnym razem, który z pewnością nastąpi niedługo? :-) Wypiekane na miejscu
bułeczki o wyraźnym słodkawym posmaku wyjątkowo dobrze komponują się z
pozostałymi składnikami kanapek. Pachną wprost obłędnie, kiedy najpierw tak
sobie wyrastają na oczach gości, a potem rumienią się w piecu.
Poliki wołowe, choć to wyborne
mięso, nie są najpowszechniejszym daniem w warszawskich lokalach. To tu spróbowałam
ich po raz pierwszy, w kanapce z młodą grillowaną marchewką i siewkami rokitnik.
Nie zawiodłam się: mięsa było bardzo dużo, było ono delikatne i podane z
wyśmienitym sosem. Podobne wrażenie wywarła na mnie kanapka z żebrem.
Jestem przekonana, że będę wpadać do Pogromców częściej - czy to by wypróbować nowe kompozycje smakowe, na które niecierpliwie czekam, czy też kiedy po prostu najdzie mnie ochota na kawałek dobrego mięsa. Mam nadzieję, że restauracja zostanie tu na dłużej, a wiele pozwala sądzić, ze tak właśnie będzie.
Adres: ul. Kredytowa 1, Warszawa
niedziela, 20 września 2015
Londyn bez przewodnika
To zdecydowanie moja ulubiona europejska (i nie tylko) stolica i coś
czuję, że całkiem niedługo może niespodziewanie nadarzyć się okazja do zdobycia
dodatkowego materiału. Wszystko zaczęło się 10 lat temu, kiedy można było tam
dostać fish & chips za 1 funta i kiedy moje wówczas jeszcze niepełnoletnie wizyty w
zadymionych pubach na przedmieściach miały nielegalny smak. ;) Gdy ostatnio między półkami księgarni w
dziale podróżniczym sięgnęłam z czystej ciekawości po raz pierwszy po
przewodnik po Londynie, okazało się, że większość najważniejszych miejsc
już odwiedziłam.
Oczywiście, jak w każdym innym
mieście, można przemierzyć trasę 24-, 48- czy 72-godzinną, zaliczając wszystkie
najważniejsze punkty: Parlament i Westminster, Buckingham Palace, Trafalgar
Square, Picadilly Circus, St. Paul’s Cathedral, Tower Bridge, London Eye,
Greenwich. Ponieważ jednak można dolecieć tu tanio, szybko i często, polecam
nie zwiedzać wszystkiego na raz, lecz podążyć jednym ze szlaków tematycznych.
Wiele ciekawych miejsc można odkryć zupełnym przypadkiem, a znany z filmów
londyński klimat poczujecie nawet błądząc bez celu po mieście podczas
jednodniowej wizyty. Tanie linie dolatują z Warszawy na trzy lotniska: Luton,
Stansted (z Modlina) i Gatwick. Z każdego z nich można dość sprawnie dostać się
do centrum.
sobota, 5 września 2015
Aloha State – obalamy mity
O ile w przypadku Nowego Jorku słowa niemal pisały się same, tak tym razem długo zastanawiałam się, jak rozprawić się z niektórymi mitami, aby odbyło się to bez szkody dla tych, które okazały się prawdą. Archipelag Hawajów jest oddalony od stałego lądu bardziej niż jakakolwiek inna wyspa na Ziemi. Ze wschodniego wybrzeża USA wciąż leci się tu dłużej niż z Europy do Nowego Jorku. Dlatego też przez lata Hawaje wręcz obrosły legendą, stając się synonimem raju, a na weryfikację tych często przesłodzonych przekazów mogli sobie pozwolić tylko ci, którzy mieszkali najbliżej, czyli Amerykanie i ewentualnie Japończycy, choć i dla wielu z nich takie wakacje to wyprawa życia.
Archipelag liczy 137 wysp, z czego na 8 największych można łatwo dotrzeć. Nam udało się odwiedzić trzy najpopularniejsze: Oahu, Maui i Big Island. Następna w kolejności byłaby zapewne Kauai, która z tego co czytałam, jest bardziej dzika i zielona. Szczyt sezonu przypada na okres zimowy, kiedy to panują najlepsze warunku do uprawiania surfingu. Nie wiem, na ile pora roku wpływa na tutejszą faunę i florę, natomiast moje wrażenia opieram na wizycie, która miała miejsce w lipcu.
niedziela, 9 sierpnia 2015
Nowy Jork – miasto, które śpi o 6 rano
W telegraficznym skrócie: o 6
nad ranem Nowy Jork drzemie i tak zwiedzany na jet lagu jest najfajniejszy!
Ulice jeszcze są puste, ale kawiarnie powoli już się otwierają. Potem pojawiają
się jego śpieszący się gdzieś mieszkańcy, którzy zniecierpliwieni, z kubkiem
kawy na wynos w ręku wymijają Cię, kiedy zatrzymujesz się na przejściu na
czerwonym świetle. Nie zdziw się, jeśli wpadniesz na Broadwayu na znanego z
hollywoodzkich superprodukcji aktora, albo gdy o 8 rano pod Rockefeller Center
będzie dawać darmowy koncert kapela, której w każdym innym kraju posłuchać
można jedynie za horrendalnie wysoką kwotę. I jeszcze jedna rzecz: w tym
mieście spróbujesz każdej kultury świata – wszystkimi zmysłami!
Dalej będzie
już nie w skrócie.
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Lizbona klasą ekonomiczną
Tym razem bardzo zależało mi, by moja kieszeń w jak najmniejszym
stopniu odczuła zaplanowaną z dużym wyprzedzeniem wyprawę. Postanowiłam więc przygotować dla Was krótki poradnik, jak zorganizować długi weekend za granicą,
nie ponosząc dużych kosztów. Lizbona okazała się dobrym miejscem, by odpocząć, dużo
zobaczyć i wyszaleć się bez wydawania majątku.
Po moich ostatnich „północnych”
podróżach brakowało mi południowego miasta: dużego, zatłoczonego, gwarnego,
otwartego na obcych. W Lizbonie odnalazłam wszystkie te elementy, choć
oczywiście wynikały z nich również pewne wady (bezdomni przy najbardziej
reprezentacyjnych alejach, nagabywacze, śmieci na ulicach).
wtorek, 16 czerwca 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)


