Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 stycznia 2014

Wenecje

Skąd liczba mnoga w tytule? Choć Wenecja jest tylko jedna i niepowtarzalna, nazwę tę zwykło się zestawiać z nazwami innych miast, dla podkreślenia ich położenia, nawet jeśli wcale nie muszą one zachęcać w ten sposób turystów to przyjazdu. Lecz ile z Wenecji jest w tych Wenecjach?

Wenecja prawdziwa
Wąskie mosty nad starymi weneckimi kanałami zyskują wiele poza sezonem, kiedy możliwe okazuje się zrobienie na nich zdjęcia, bez kilkunastu zbędnych osób w kadrze. O ile ceną za unikalną lokalizację jest nieprzyjemny zapach wody latem, tak zimą nie jest to na tyle uciążliwe. Może nie będzie wtedy ciepło, ale za to delikatne światło przywiedzie na myśl widoki z obrazów Canaletto, jeżeli trafimy na ładną pogodę, co wbrew pozorom nie jest nierealne. Dwie z moich trzech wizyt w Wenecji miały miejsce w deszczowej aurze, co nie zmienia faktu, że w każdej chwili jestem gotowa tam wrócić i przemierzyć ponownie obowiązkowy szlak: imponująca Bazylika Świętego Marka, karmienie gołębi na placu pod tym samym patronem (wątpliwa przyjemność!), wdrapanie się na Most Westchnień. Gdybym miała wybrać porę roku na kolejną podróż do Wenecji, celowałabym w Karnawał (choć to też sezon). Równie miłym pomysłem wydają się być walentynki w Wenecji. Póki co, pozostaje mi wenecka maska, obowiązkowa pamiątka z tego miasta (obok wyrobów ze szkła murano).


sobota, 30 czerwca 2012

Stadiony świata


EURO, EURO i po EURO. Jak długo potrwa jeszcze piłkoszał? Od momentu, kiedy Polska z Ukrainą zostały wybrane na gospodarzy imprezy, wyobrażałam sobie, że wszystkie mecze w Warszawie obejrzę z (wówczas nieistniejących jeszcze) trybun oraz że będę pracować przy organizacji Mistrzostw. Udział w loterii biletowej wzięłam, ale „niewidzialna ręka” UEFY mnie nie wybrała. Nawet jeśli przy większej determinacji dało się wejść na stadion, mi chyba tej determinacji zabrakło (z zasady nie kupuję niczego po cenie wyższej niż nominalna). Otrzymałam natomiast kilka ofert pracy/praktyk. 2 z nich zdecydowałam się sama odrzucić, gdyż albo pojawiły się w niewłaściwym momencie albo po prostu nie były idealne, nawet jeśli oznaczały realizację tego celu. I tak oto prawie całe EURO obejrzałam w telewizji, niemal nie doświadczywszy tej wspaniałej międzynarodowej atmosfery. Przez te trzy tygodnie niewiele miałam czasu na inne sprawy: nie dosypiałam i musiałam zrobić przerwę w pisaniu bloga. Poniższy wpis jest na pożegnanie z EURO 2012.