Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwecja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szwecja. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 stycznia 2015

Wszystko o zorzy polarnej



Od kilku lat, kiedy to zachwyciłam się pięknem norweskiej przyrody, architekturą Sztokholmu i smakiem kawy w Danii, moim największym marzeniem podróżniczym jest wyruszyć na jak najdalszą Północ i zobaczyć zorzę polarną. Być może ma to dla mnie po części wymiar symboliczny, ale czuję, że dopóki nie zobaczę na własne oczy tego niezwykłego zjawiska, każdej zimy będę przestępować z nogi na nogę, sprawdzać prognozę pogody i ceny biletów do Skandynawii. 

źródło: http://hdw.eweb4.com

Po pierwsze, burze magnetyczne na Słońcu
Zainteresowanych fizycznym wyjaśnieniem tego zjawiska odsyłam tutaj, na Blogu jednak chciałabym się skupić na praktycznych aspektach zorzy polarnej. Zasadniczo, im większa jest aktywność na Słońcu, w tym niższych szerokościach geograficznych będzie można zorzę ujrzeć. Czy okoliczności są danego dnia sprzyjające, podpowiadają specjalne programy, dostępne także w postaci aplikacji mobilnej. Niekiedy w prognozach pojawia się zapowiedź, że zorza pojawi się nad Polską, jest to jednak mało prawdopodobne, gdyż zjawisko przypisywane jest przede wszystkim obszarom powyżej koła podbiegunowego. Wymienić należy przede wszystkim Alaskę, Kanadę, Grenlandię, Islandię, Norwegię, Szwecję, Finlandię i Rosję. Zorza pojawia się także na południowej półkuli, lecz większość badań opiera się na obserwacjach z półkuli północnej. Aby zobaczyć zorzę, wskazane jest oddalić się od miasta, gdzie widoczność mogłyby zakłócić światła (z tego względu również lepiej unikać pełni księżyca), choć niekiedy pojawia się też np. nad Reykjavikiem. W większych miastach na północy wymienionych wyżej krajów biura podróży oferują specjalne wycieczki kierowane przez przewodników, którzy najlepiej wiedzą, dokąd się udać. Zazwyczaj jednak trzeba wziąć udział co najmniej w kilku takich wycieczkach, gdyż cykl burz magnetycznych powtarza się mniej więcej co tydzień (ten długi co 11 lat), tyle czasu powinna więc co najmniej trwać cała wyprawa.

Po drugie, pogoda
Wyprawa na daleką północ nie daje w żadnym wypadku gwarancji sukcesu. Niezwykle ważnym czynnikiem jest pogoda - niebo nie może być zachmurzone. Stąd też teoretycznie łatwiej będzie zobaczyć zorzę w regionie o suchym klimacie. Mówi się, że wokół jeziora Torneträsk w Szwecji panują jedne z lepszych warunków, podczas gdy w pobliżu Murmańska aurora pojawia się kilkanaście razy w sezonie. Z Polski najłatwiej jest dotrzeć do norweskiego Tromsø lub na Islandię, dokąd latają tanie linie lotnicze.

Jak to wygląda?
Wspominałam już, że zorza lubi, kiedy jest ciemno. Z tego względu można ją obserwować od października do marca, kiedy dzień wcześniej się kończy, a pojawia się ona między godziną 21 a 1 w nocy. Jej kolor zależy od natężenia związków chemicznych (azot daje kolor czerwony i niebieski, tlen - zielony i różowy), ale zdecydowanie najczęściej przybiera okna zieloną barwę. Zjawisko trwa od kilku do kilkunastu minut. Czasem z jednego punktu widać tę samą aurorę, co w innych częściach kraju.

Sprzyjające warunki to jednak dopiero połowa sukcesu - należy liczyć również na spore szczęście. Może dlatego właśnie to zjawisko jest tak piękne i wciąż nie zostało jeszcze całkowicie zbadane? Liczy się więc odpowiednie nastawienie, warto też pozwiedzać co nieco za dnia, by nie wyjechać później z uczuciem niedosytu. Mam jednak cichą nadzieję, że już w lutym będę mogła wrzucić tu kolejny wpis o tym, jak zorza polarna wygląda na własne oczy. ;-)

wtorek, 14 stycznia 2014

Wenecje

Skąd liczba mnoga w tytule? Choć Wenecja jest tylko jedna i niepowtarzalna, nazwę tę zwykło się zestawiać z nazwami innych miast, dla podkreślenia ich położenia, nawet jeśli wcale nie muszą one zachęcać w ten sposób turystów to przyjazdu. Lecz ile z Wenecji jest w tych Wenecjach?

Wenecja prawdziwa
Wąskie mosty nad starymi weneckimi kanałami zyskują wiele poza sezonem, kiedy możliwe okazuje się zrobienie na nich zdjęcia, bez kilkunastu zbędnych osób w kadrze. O ile ceną za unikalną lokalizację jest nieprzyjemny zapach wody latem, tak zimą nie jest to na tyle uciążliwe. Może nie będzie wtedy ciepło, ale za to delikatne światło przywiedzie na myśl widoki z obrazów Canaletto, jeżeli trafimy na ładną pogodę, co wbrew pozorom nie jest nierealne. Dwie z moich trzech wizyt w Wenecji miały miejsce w deszczowej aurze, co nie zmienia faktu, że w każdej chwili jestem gotowa tam wrócić i przemierzyć ponownie obowiązkowy szlak: imponująca Bazylika Świętego Marka, karmienie gołębi na placu pod tym samym patronem (wątpliwa przyjemność!), wdrapanie się na Most Westchnień. Gdybym miała wybrać porę roku na kolejną podróż do Wenecji, celowałabym w Karnawał (choć to też sezon). Równie miłym pomysłem wydają się być walentynki w Wenecji. Póki co, pozostaje mi wenecka maska, obowiązkowa pamiątka z tego miasta (obok wyrobów ze szkła murano).


środa, 5 września 2012

Warszawa – edycja limitowana. Widok z góry.

Drapacze chmur to teoretycznie atrybut metropolii, chociaż w Stanach Zjednoczonych niemal każde większe miasto posiada wieżowiec z tarasem widokowym i restauracją na jednym z ostatnich pięter. Centrum Warszawy zwykło się od jakiegoś czasu nazywać „polskim Manhattanem” ze względu na zagęszczenie wysokich biurowców i apartamentowców. Zastanawialiście się zatem kiedyś, czy nasza stolica widziana z XXX piętra Pałacu Kultury przypomina trochę Nowy Jork? 

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

5 subiektywnie najbardziej filmowych miejsc świata

Nawet jeden mało ambitny film potrafi z nieznanego aktora zrobić gwiazdę światowego formatu. Podobnie jest z miejscami, które służą za plan filmowy. Mogą one skorzystać nawet jeżeli sama produkcja okazuje się klapą. Nagle zaczyna przyjeżdżać dwa razy więcej turystów, którzy podążają śladem ulubionego bohatera, a przewodnicy przytaczają oprowadzanym wycieczkom anegdoty o tym, co się wydarzyło, kiedy rzeczony film tu kręcono. Wśród najczęściej filmowanych miejsc można by pewnie wymienić Nowy Jork, Londyn czy Paryż, lecz o tych miastach napiszę kiedyś w innym kontekście. Dziś zaś przedstawiam listę pięciu niezwykle atrakcyjnych miejsc, o których istnieniu wiele osób dowiedziało się dopiero po obejrzeniu danego filmu. Albo też takich, które nierozerwanie się z jakimś filmem kojarzą. Nie liczy się więc liczba filmów kręconych w przykładowym mieście, a fakt, iż takie miasto gra w nim/nich pierwsze skrzypce.