Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Islandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Islandia. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 stycznia 2016

Odkrycia 2015 roku

Aby ostatecznie zamknąć już miniony rok, przygotowałam krótkie zestawienie odwiedzonych miejsc i spróbowanych potraw, które wywarły na mnie największe wrażenie. W tej pierwszej kategorii dominują miejsca odkryte na nowo, w drugiej – nie brałam pod uwagę dań przyrządzonych w domu. J

6 miejsc 2015 roku

Lizbona – przez długi czas była na liście moich podróżniczych marzeń, a kiedy udało mi się je spełnić, nie zawiodłam się. Polecam na przedłużony weekend zwłaszcza osobom spragnionym południowego klimatu. Znajdziecie tu wszystko, czego potrzeba do szczęścia: piękne zabytki, otwartych mieszkańców i urokliwe uliczki, szczególnie w dzielnicy Alfama.

poniedziałek, 2 marca 2015

Islandia: kraina lodu i ognia



Trudno o lepsze podsumowanie Islandii w trzech słowach niż jej popularne określenie: „kraina lodu i ognia” – tutejszy krajobraz faktycznie jest w 100% ukształtowany przez lodowce i wulkany. Co więcej, w Islandii wiele rzeczy potrafi zaskoczyć, zresztą bardzo pozytywnie. Kraj ten geograficznie jest bardzo od Europy oddalony i zalicza się go do Starego Kontynentu jedynie przez wzgląd na łączniki kulturowe.  

Zacznijmy od mocnego uderzenia: Islandczycy wierzą w trolle i elfy. Nie ograniczają się jednak do przekazywania młodszym pokoleniom opowieści i legend, lecz postępują tak, jakby faktycznie żyli na jednym świecie z różnymi niecodziennymi istotami. To nie żart, że przed kilkoma laty zmodyfikowano plany budowy drogi, aby ominąć wioskę elfów. W sumie i ja zaczęłam wierzyć w trolle po tym, jak zginęło mi w dziwny sposób kilka rzeczy (trolle znane są z tego, że lubią podkradać różne rzeczy).

Niektórych jeszcze bardziej zdziwi fakt, że Islandia nie ma swojego wojska, a tutejsza policja nie nosi (i nawet nie chce nosić) broni. Kilka lat temu pierwszy raz trafił się szaleniec, który strzelał do przechodniów z okna – kiedy policja otworzyła do niego ogień, potem publicznie za to przepraszała. Jest to więc jeden z najbezpieczniejszych krajów świata. Ludzie są szczęśliwi, kierowcy przepuszczają pieszych, przypadki alkoholizmu leczy się przymusowo i nikt nie obawia się zostawić na noc przed domem nieprzypięty rower. Co ciekawe, skazani na karę więzienia są wpisywani na specjalną listę kolejkową, gdyż w całym raju są tylko trzy zakłady.  


Ponieważ historia Islandii wyznaczana jest przez erupcje wulkanów (jedna z nich była przyczyną wybuchu rewolucji francuskiej!) i trzęsienia ziemi, nie ma na wyspie dużo drzew i już dwa rosnące obok siebie nazywane są lasem. Natomiast gdy wybucha wulkan, Islandczycy wcale nie wpadają w panikę, lecz łapią za aparaty i podążają w stronę krateru, by zrobić jak najlepsze zdjęcia erupcji. Woda z kranu, ogrzewana przez gorące źródła, pachnie siarką. Zimna za to nadaje się do bezpośredniego spożycia. 

środa, 14 stycznia 2015

Wszystko o zorzy polarnej



Od kilku lat, kiedy to zachwyciłam się pięknem norweskiej przyrody, architekturą Sztokholmu i smakiem kawy w Danii, moim największym marzeniem podróżniczym jest wyruszyć na jak najdalszą Północ i zobaczyć zorzę polarną. Być może ma to dla mnie po części wymiar symboliczny, ale czuję, że dopóki nie zobaczę na własne oczy tego niezwykłego zjawiska, każdej zimy będę przestępować z nogi na nogę, sprawdzać prognozę pogody i ceny biletów do Skandynawii. 

źródło: http://hdw.eweb4.com

Po pierwsze, burze magnetyczne na Słońcu
Zainteresowanych fizycznym wyjaśnieniem tego zjawiska odsyłam tutaj, na Blogu jednak chciałabym się skupić na praktycznych aspektach zorzy polarnej. Zasadniczo, im większa jest aktywność na Słońcu, w tym niższych szerokościach geograficznych będzie można zorzę ujrzeć. Czy okoliczności są danego dnia sprzyjające, podpowiadają specjalne programy, dostępne także w postaci aplikacji mobilnej. Niekiedy w prognozach pojawia się zapowiedź, że zorza pojawi się nad Polską, jest to jednak mało prawdopodobne, gdyż zjawisko przypisywane jest przede wszystkim obszarom powyżej koła podbiegunowego. Wymienić należy przede wszystkim Alaskę, Kanadę, Grenlandię, Islandię, Norwegię, Szwecję, Finlandię i Rosję. Zorza pojawia się także na południowej półkuli, lecz większość badań opiera się na obserwacjach z półkuli północnej. Aby zobaczyć zorzę, wskazane jest oddalić się od miasta, gdzie widoczność mogłyby zakłócić światła (z tego względu również lepiej unikać pełni księżyca), choć niekiedy pojawia się też np. nad Reykjavikiem. W większych miastach na północy wymienionych wyżej krajów biura podróży oferują specjalne wycieczki kierowane przez przewodników, którzy najlepiej wiedzą, dokąd się udać. Zazwyczaj jednak trzeba wziąć udział co najmniej w kilku takich wycieczkach, gdyż cykl burz magnetycznych powtarza się mniej więcej co tydzień (ten długi co 11 lat), tyle czasu powinna więc co najmniej trwać cała wyprawa.

Po drugie, pogoda
Wyprawa na daleką północ nie daje w żadnym wypadku gwarancji sukcesu. Niezwykle ważnym czynnikiem jest pogoda - niebo nie może być zachmurzone. Stąd też teoretycznie łatwiej będzie zobaczyć zorzę w regionie o suchym klimacie. Mówi się, że wokół jeziora Torneträsk w Szwecji panują jedne z lepszych warunków, podczas gdy w pobliżu Murmańska aurora pojawia się kilkanaście razy w sezonie. Z Polski najłatwiej jest dotrzeć do norweskiego Tromsø lub na Islandię, dokąd latają tanie linie lotnicze.

Jak to wygląda?
Wspominałam już, że zorza lubi, kiedy jest ciemno. Z tego względu można ją obserwować od października do marca, kiedy dzień wcześniej się kończy, a pojawia się ona między godziną 21 a 1 w nocy. Jej kolor zależy od natężenia związków chemicznych (azot daje kolor czerwony i niebieski, tlen - zielony i różowy), ale zdecydowanie najczęściej przybiera okna zieloną barwę. Zjawisko trwa od kilku do kilkunastu minut. Czasem z jednego punktu widać tę samą aurorę, co w innych częściach kraju.

Sprzyjające warunki to jednak dopiero połowa sukcesu - należy liczyć również na spore szczęście. Może dlatego właśnie to zjawisko jest tak piękne i wciąż nie zostało jeszcze całkowicie zbadane? Liczy się więc odpowiednie nastawienie, warto też pozwiedzać co nieco za dnia, by nie wyjechać później z uczuciem niedosytu. Mam jednak cichą nadzieję, że już w lutym będę mogła wrzucić tu kolejny wpis o tym, jak zorza polarna wygląda na własne oczy. ;-)