
sobota, 30 czerwca 2012
Stadiony świata

środa, 20 czerwca 2012
Szczawnica, mój drugi dom
Tak się ułożyło, że Szczawnica jest
dla mnie drugim domem i spędzam tam prawie każdy długi weekend. To jedno z tych
polskich miejsc, w których czas biegnie wolniej i nawet jeden czy dwa dni
wystarczą, by naładować akumulatory. Aby taka terapia okazała się jednak
skuteczna, trzeba wiedzieć, dokąd i kiedy się udać oraz jakich miejsc i
terminów unikać.
niedziela, 3 czerwca 2012
Co Hiszpanie jadają latem?
Na początku maja przez Polskę
przetoczyła się fala upałów. Nim znów z nieba poleje się żar, warto się na to
przygotować. Kiedy słupki rtęci w termometrach przekraczają 25°C, dla mnie
oznacza to jedno: rozpoczął się sezon na gazpacho! Ten hiszpański chłodnik w
swojej najpopularniejszej, andaluzyjskiej odmianie nie zawiera mięsa, ani nie
wymaga gotowania. Jest sycący, zdrowy, a co najważniejsze – orzeźwiający.
Nierozerwalnie kojarzy mi się z wakacjami w Hiszpanii, kiedy każdego dnia
temperatura przekraczała 40°C.
Nie chwaląc się, najlepsze gazpacho jadłam jednak… u siebie w domu.
Przyrządzenie takiej zupy nie jest skomplikowane, ale dość czasochłonne, gdyż
wszystkie warzywa należy przepuścić przez drobne sito. Niektórzy pomijają ten
krok, ale wierzcie mi, pływające w chłodniku skórki i pestki to nie jest
najlepszy pomysł. Oczywiście wiele zależy od jakości składników. Gazpacho
wyszło smaczniejsze, kiedy użyłam pomidorów z ogródka albo cebuli przywiezionej
z Krymu. A oto i przepis:
Składniki (na duży garnek):
Pół kg czerwonej papryki
20 dag zielonej papryki
Pół kg cebuli
1 kg ogórków
4 duże ząbki czosnku
100 ml octu winnego
Natka pietruszki
Sól, pieprz
1 litr wody
250 ml oliwy z oliwek
3-4 kilkudniowe kajzerki
Warzywa umyj, obierz i pokrój. Ja zazwyczaj odstawiam je na noc do lodówki
w dużym garnku wraz z wyciśniętym czosnkiem, aby wszystko się przegryzło.
Bagietkę połam, dodaj sól, zalej wodą i octem. Odstaw na 3 godziny. Po tym
czasie zmiksuj wszystkie składniki i przetrzyj przez drobne sito. Dopraw solą i
pieprzem do smaku. Schłodzone gazpacho podawaj z grzankami.
***
W Hiszpanii byłam dwa razy (nie liczę pobytu na Wyspach Kanaryjskich) i
spędziłam tam łącznie trzy tygodnie. Przez ten czas udało mi się zobaczyć
prawie wszystkie najważniejsze miejsca, w tym Madryt i Barcelonę. W rywalizacji
tych dwóch miast zdecydowanie wygrywa dla mnie stolica. Barcelona wydaje mi się
nieco przereklamowana (zwłaszcza za sprawą filmu „Vicky Christina Barcelona”).
Może i ma ładne centrum, Gaudiego oraz plażę, ale jej przedmieścia to ponure blokowiska
pozbawione charakteru. Madryt natomiast – na tyle, na ile zdołałam go poznać -
nawet na obrzeżach sprawia wrażenie królewskiego i reprezentacyjnego miasta. Ciekawe,
że kiedy tam byłam, miałam mieszane uczucia. Kilka tygodni wcześniej wróciłam z
Londynu, który zachwycił mnie wszechobecnym porządkiem, zaś tu irytowały mnie harmider
i zgiełk. Chętnie jednak któregoś dnia do Madrytu wrócę. Paradoksalnie, pomimo
postawienia całego domu do góry nogami, nie znalazłam żadnego zdjęcia stamtąd.

Subskrybuj:
Posty (Atom)